Stosowanie produktów pszczelich w celach medycznych jest praktyką niemal tak starą jak sama ludzkość, a historyczne zapisy jednoznacznie wskazują na to, że miód na rany był wykorzystywany przez starożytne cywilizacje na długo przed odkryciem bakterii czy antybiotyków. Już w starożytnym Egipcie, co potwierdzają znaleziska archeologiczne oraz papirusy medyczne takie jak Papirus Smitha z okresu około 1700 roku przed naszą erą, miód stanowił podstawowy składnik maści stosowanych na otwarte uszkodzenia ciała, oparzenia oraz owrzodzenia, co świadczy o głębokiej intuicji ówczesnych medyków dotyczącej jego właściwości konserwujących i ochronnych. Egipcjanie wierzyli, że substancja ta nie tylko łagodzi ból, ale również zapobiega psuciu się tkanek, co w języku współczesnej medycyny określamy mianem działania antyseptycznego, a ich techniki obejmowały mieszanie miodu z tłuszczem zwierzęcym i włóknami roślinnymi w celu stworzenia barierowych opatrunków. Podobnie w starożytnej Grecji, Hipokrates, często nazywany ojcem medycyny, zalecał stosowanie miodu w leczeniu ran w celu ich oczyszczenia oraz przyspieszenia procesu ziarninowania, co wskazuje na powszechną akceptację tej metody w świecie antycznym. Także w medycynie ajurwedyjskiej oraz w tradycyjnej medycynie chińskiej miód był ceniony za swoje właściwości równoważące energię i wspomagające naturalne siły organizmu do regeneracji uszkodzonej skóry, co przetrwało w przekazach ludowych przez tysiąclecia. Warto zauważyć, że przez wieki, aż do momentu wynalezienia penicyliny i nowoczesnych środków farmakologicznych w dwudziestym wieku, miód pozostawał jednym z najskuteczniejszych dostępnych środków opatrunkowych, szczególnie w warunkach polowych i domowych, gdzie dostęp do zaawansowanej pomocy medycznej był ograniczony. Dopiero rozwój nowoczesnej mikrobiologii pozwolił naukowcom zrozumieć, dlaczego te starożytne praktyki były skuteczne, co doprowadziło do renesansu zainteresowania apiterapią we współczesnej dermatologii i chirurgii, gdzie poszukuje się alternatyw dla antybiotyków, na które bakterie coraz częściej uodparniają się.